wibracje szczęścia

Życie w rytmie slow według Magdy – post gościnny

Dziś kolejny post gościnny o slow life.
W tym cyklu pytam fantastyczne kobiety, czym jest dla nich życie w rytmie slow. Jak w różnych zakamarkach świata udaje im się wprowadzać slow life do codzienności.
Sama jestem niezwykle ciekawa ich historii. I czekam na nie z niecierpliwością.

Dzisiaj kolej na Magdę z bloga Wibracje Szczęścia. Magdę znajdziesz także na Facebooku i Instagramie.

Spokojne, proste życie to jest coś czego chcę doświadczać każdego dnia. Życie w pośpiechu, w ciągłym ruchu, choć jest kuszące nie jest tym, czego oczekuję od swojego życia. Ciągła gonitwa za nieuchwytnym oddalają mnie od prawdy, którą jest dla mnie szczęście, spokój i miłość. Choć wcześniej przez długi czas złudnie myślałam, że tamto jest właśnie szczęściem i spełnieniem. 

Dlaczego wybrałam życie w trybie slow?

Kiedyś wierzyłam, że pogoń za materializmem, za rzeczami, to cel ludzkiego życia. No bo po co pracować, jeśli nie po to, by kupować i posiadać? Ta właśnie chęć posiadania wtrącała mnie w coraz większy stres i smutek, gdyż nigdy nie było dla mnie wystarczające to, co już mam. Zawsze chciałam więcej. Aby nie myśleć o tym, robiłam dużo, chciałam być zabiegana i być w ciągłym ruchu. Dzięki temu padając wieczorem ze zmęczenia na twarz, nie miałam czasu myśleć, a co za tym idzie – smucić się. 

Wszystko zmieniło się jednak za sprawą narodzin mojej pierwszej córeczki. Wtedy wreszcie znalazłam czas, by zatrzymać się i pomyśleć. Nie mogłam już uciekać. Uciekać od siebie i od swojego życia. Wtedy też powoli zaczęła we mnie tlić się myśl, że można żyć inaczej. Zaczęłam zastanawiać się nad moimi wartościami. Zauważyłam, że wszystko o czym myślałam wcześniej nie było moimi myślami tylko wartościami przyswojonymi od innych. Wreszcie zaczęłam zastanawiać się i kreować swoje własne wartości. Zauważyłam, że bardzo ważne dla mnie jest wspólne, spokojne, rodzinne życie oraz doświadczanie tego życia na różne sposoby. I tak też zaczęłam żyć. Przystopowałam. Teraz pragnę jeszcze, aby mój mąż nieco przystopował, co mam nadzieję w niedalekiej przyszłości się ziści.

Jak życie mnie zaskakoczyło?

Wpis ten miałam napisać będąc jeszcze w ciąży. I choć wtedy ciążył mi brzuszek, życie trwało dość spokojnie i przewidywanie co było bardzo przyjemne. Wszystko zmieniło się po porodzie. Kiedy maluszek, jak i jego starsza siostra pokazali mi jak w rzeczywistości życie może być nieprzewidywalne. Zupełnie o tym zapomniałam. Nieprzewidywalność mnie przygniotła. Poczułam, jak moje slow życie ponownie stanęło na głowie i nie jest już tak spokojnie jak wcześniej. Nawet wkurzyłam się, że nie jest tak jak było. 

Choć zgubiłam się na moment w tych wszystkich okołomaluszkowych sprawach, w końcu znów zaczęłam wracać. Zaczęła wchodzić pewna rutyna, zaczęłam tworzyć swoje nowe rytuały i znów zaczęłam odnajdować siebie, i swoją całą rodzinę w nowym życiu. Tak, ale najważniejsze to znaleźć siebie.

Jak odnalazłam się w nowej rzeczywistości slow life?

Nadal zmieniam i testuję. Ale najważniejsze co zrobiłam to znalazłam swoją rutynę w tym nierutynowym świecie. I odpuściłam. 

Nie spieszyć się mimo chęci pośpiechu, bo dziecko płacze, a starsze chce czegoś ode mnie. Nawet ten wpis piszę w nocy na telefonie karmiąc młodszego synka. Ale już dobrze mi z tym. Wiem że mam wielkie szczęście, że mogę być tutaj razem z nimi. I doceniam to. Lubię jednak czuć, że na jakimś poziomie życia jestem bezpieczna. Stąd ta rutyna i wprowadzenie porannych i wieczornych rytuałów. Stworzenie swoich rytuałów i spowolnienie polecam każdemu, kto w pewnym momencie gubi się w swoim życiu. 

Dlaczego warto zwolnić?

Czym jest dla mnie slow life? To zatrzymanie się tu i teraz. Docenianie rzeczy prostych, rzeczy drobnych, skanowanie chwil. Myślę, że każdego dnia potrafię docenić tego więcej, zbliżając się tym samym to większego odczuwania szczęścia nawet w sytuacjach, które go nie przypominają.

Slow life jest jak dzwon, który dzwoni i daje znać ludziom pochłoniętym swoimi sprawami, by na tę jedną chwilę zatrzymali się, podnieśli głowę, rozejrzeli się, wsłuchali się w siebie, odetchnęli i docenili to co mają. Życie w stylu slow to dla mnie taki dzwon, który dzwoni wiele razy w ciągu dnia. Slow life pomaga odnaleźć siebie.

Dziękuję za możliwość napisania tego wpisu. Dziękuję również kochanej Martynie za chęć tego rodzaju współpracy ze mną. Poczułam się bardzo miło z tego powodu. Dziękuję wam drodzy czytelnicy, że chcieliście przeczytać ten wpis. 
Pięknego dnia Wam życzę,
Pozdrawiam serdecznie, Magda


W ubiegłym miesiącu gościła u mnie Karolina.