Wakacje nad Soliną

Wakacje nad Soliną, w rytmie slow

Nie planowaliśmy wypadu w Bieszczady, ale tak wyszło. Znajomi chcieli popływać na jachcie i zaproponowali byśmy dołączyli. Zgodziliśmy się. I przeżyłam jedne z przyjemniejszych slow urlopów. 

Wakacje nad Soliną

Nie-slow Mazury

Dwa lata temu żeglowaliśmy po Mazurach. Było pięknie. Polska jest piękna. Jednak było tłoczno. Ruch na wodzie, ruch na przystani. Drogo. Za każdy postój wysokie opłaty, wiele terenów prywatnych, gdzie nie można podpłynąć i zatrzymać się na noc. Tu 2 zł za toaletę, tam 5 zł za minutę prysznica… Zbyt skomercjalizowane – nie lubię takich miejsc, choć Mazury są wspaniałe.

Wielokrotnie słyszałam, że ludzie jeżdżą w Bieszczady, że spędzają wakacje nad Soliną. Ja nie zastanawiałam się, po jakim jeziorze będziemy pływać, było dla mnie ważne towarzystwo i wspólnie spędzony czas. 

Wylądowaliśmy na przystani w Polańczyku.

I wypłynęliśmy z portu. 

Niesamowity kształt tego powstałego w 1968 roku jeziora już na wstępie zapowiadał, że będzie po prostu fajnie. To sztuczny zbiornik, który utworzył się po wybudowaniu tamy i spiętrzeniu się wody z pobliskich rzek – Solinki i Sanu. Budowa trwała 8 lat. 

Jezioro ma zróżnicowaną i bardzo długą linię brzegową – aż 166 kilometrów. I leży na wysokości 420 m n.p.m. Jest przepięknie otoczone bieszczadzkim lasem i górami, i jest bardzo czyste.

Wakacje nad Soliną

Zabiorę cię na koniec świata…

Wokół jeziora znajdziesz kilka ośrodków turystycznych. Trochę pensjonatów i większych hoteli, a także kwatery prywatne. Najbardziej znane są Polańczyk i Solina, które oferują swoim gościom szeroki wybór restauracji, barów, sklepów i noclegów. W Polańczyku, jak przystało na uzdrowisko,  można także korzystać z parku zdrojowego. Jednak nad całym jeziorem nie ma zbyt wielu turystów, myślę, że po prostu nie jest łatwo się tam dostać. Koniec świata, mało dróg. Dlatego większość brzegu jest wolna od ludzi, gdzieniegdzie tylko napotykamy wędkarzy…

W jeziorze Solińskim można łowić ryby, pływać oraz po nim żeglować. Znajdziesz też na nim mnóstwo rowerków wodnych. Na jeziorze nie można korzystać jednak z jednostek o napędzie spalinowym. Dzięki temu można delektować się nie tylko malowniczymi krajobrazami, ale także ciszą i spokojem.

Łatwo nie jest…

Jest to jedno z trudniejszych jezior do żeglugi w Polsce. Niezwykle często zmienia się tutaj wiatr, dzięki czemu można się wykazać, a kapitan raczej nie będzie narzekał na nudę. Każdy zakręt (a jest ich niezwykle dużo), funduje pogodową „niespodziankę”. A o 17:00 wszystko przygasa i wiatr w żagle nie wieje właściwie w ogóle. 

Wakacje nad Soliną

Bezludne wakacje

Okazało się, że na jeziorze, mimo wakacyjnego sezonu, nie ma niemal w ogóle ruchu. Nie przepływają obok ciebie szalone motorówki, na brzegach nie natykasz się na imprezowiczów. Cisza, woda, las i ty. Możesz przycumować do każdego brzegu i spędzić noc na dziko, możesz przycumować do pobliskiej przystani i tam zostać na noc. I nie wydasz na to majątku. Ludzie są przemili. Nie spotkaliśmy ich wielu przez te kilka dni na łódce, ale ci, na których się natknęliśmy byli wszyscy przesympatyczni. 

Wakacje nad Soliną

Niemal nie używaliśmy telefonu, który rzucony był gdzieś w kąt w naszej kajucie. Niemal zapomniałam o istnieniu internetów. Zajęta byłam beztroskim nic-nie-robieniem. Pływałam w jeziorze o każdej porze dnia, spacerowałam po brzegu, gotowałam jednogarnkowe potrawy, jadłam z jednej miski razem z resztą załogi i patrzyłam w gwiazdy. Śmiałam się, rozmawiałam o życiu, grałam w karty i piłam cytrynówkę teściowej. Podziwiałam zachody słońca i spałam w śpiworze pod pokładem, a woda bujała mnie do snu. Zapomniałam o make upie i innych kosmetykach. Zapomniałam o tym, że prąd istnieje. Zaprzyjaźniłam się z owadami wpadającymi w odwiedziny. Słuchałam odgłosów natury. Byłam. Byliśmy. We czwórkę na łajbie o długości 8 metrów. Bez łazienki, toalety i minimum prywatności. To niezwykle ciekawe doświadczenie. Tu i teraz. Tam. Było cudownie. 

Wdzięczność

Mimo, że fajnie było, po tych kilku dniach w spartańskich warunkach, wyspać się wreszcie w cywilizacji, w wygodnym łóżku, wziąć prysznic i użyć mydła, to taki kontakt z naturą jest wspaniały i niezwykle rzadki w dzisiejszych czasach. Takie wakacje pozwalają docenić to, co mamy i z czego możemy korzystać na co dzień. Nagle okazuje się, że to co postrzegamy jako oczywiste, takie oczywiste nie jest. Takie wakacje nad Soliną, wakacje na dziko udowadniają, że czasami nie jest tak łatwo odkręcić wodę i wykąpać się, i że najprostsze czynności czasem nie należą do najłatwiejszych. Fajnie jest tak przenieść się do trochę innej rzeczywistości

Pokochałam jezioro Solińskie i Bieszczady całą moją slow miłością. 

A ty co wybierasz? All inclusive czy wakacje z dala od cywilizacji? 


Inne pomysły na podróże po Polsce: