Trzy stopy w podróży

Trzy stopy w podróży. Zygzak podbija świat.

Trzy Stopy w Podróży, czyli Klaudia, Robert i Zygzak to załoga bardzo nietypowych podróżników. Kiedyś myśleli, że podróżowanie bez psa też może być fajne. Tęsknota jednak i chęć pokazania Zygzakowi świata zwyciężyła i pies adopciak zaczął razem z nimi zwiedzać na stopa. Mówią, że to właśnie dzięki niemu udaje im się go złapać.

Historie z ich podróży możesz podejrzeć na ich blogu Trzy Stopy w Podróży, Instagramie i Facebooku.

Trzy stopy w podróży
Trzy stopy w podróży

Opowiedzcie proszę, skąd wziął się u Was Zygzak. 

Zygzaka adoptowaliśmy po śmierci naszej seniorki Luny. Mimo, że mając jednego psa ciągle żałowaliśmy, że nie możemy wziąć kolejnego z tysięcy potrzebujących to gdy przyszło do wyboru tego jedynego nie było łatwo. Aż trafiliśmy na stronę Azylu pod Psim Aniołem i ujrzeliśmy jego – psa idealnie pasującego do nas. 

Jakim jest towarzyszem podróży?

Dla nas najlepszym. Zawsze zadowolony, cieszy się z tego co tu i teraz. Nieraz, gdy brakuje nam energii i sił, wystarczy spojrzeć przez chwilę na jego uśmiechnięty pyszczek, by wszystko wróciło. Spokojnie znosi łapanie stopa, a zasnąć potrafi dosłownie wszędzie. 

Na swoim blogu wspominacie, że podróżniczego bakcyla połknęliście po wakacjach all-inclusive, a potem zdecydowaliście się na turystykę spontaniczną – autostop i namiot. Jakie uczucie jest najprzyjemniejsze, w takim modelu podróżowania?

Najprzyjemniejsze i najcenniejsze jest poznawanie nowych ludzi, a wraz z nimi historii, kultury i miejsc. Nie sposób tego wszystkiego doświadczyć przy wakacjach z biurem. Cenimy sobie też niezależność, jeździmy i śpimy gdzie chcemy. 

Trzy stopy w podróży

Dlaczego zdecydowaliście się na podróże z Zygzakiem?

Powód jest dosyć banalny. Tęsknilibyśmy za nim. Wcześniej podróżowaliśmy bez niego, ale maksymalnie na tydzień. Za każdym razem, gdy odwiedzaliśmy piękne miejsce myśleliśmy tylko o nimi, a po czterech dniach liczyliśmy godziny do powrotu.

Dokąd odbyliście swoją pierwszą wspólną podróż?

Była to podróż z Polski przez Europę do Maroko, trwała prawie trzy miesiące.

Autostop to specyficzny sposób na przemieszczanie się, w dodatku z psem. Jak reagują na Was kierowcy?

Prawie zawsze są to pozytywne reakcje, często są zaskoczeni. Zdarzyły nam się tylko 4 odmowy z powodu psa przez niecałe 4 miesiące podróży. Jednak jesteśmy przekonani, że wielu kierowców zabrało nas głównie ze względu na psa. Poznaliśmy też kilku niesamowitych psiarzy, z którymi kontakt mamy do dziś.

Na pewno macie pełne kieszenie anegdot z podróży, podzielcie się chociaż jedną. 

Najwięcej ciekawych historii przydarzyło się podczas jazdy autostopem. Jechaliśmy karetką na sygnale (z psem!), ciężarówką w 4 osoby, trójkołowcem w 6, busem w 26 osób + 2 na dachu. Pewna Hiszpanka, po tym jak powiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski wzięła nas za nielegalnych imigrantów. Dała nam swój nr telefonu i nalegała, by dzwonić w razie problemów. W Maroko dotarliśmy do pięknego i niemalże niewidocznego na mapie Imhilen. Udało nam się zwiedzić sześćsetletni spichlerz, do którego klucze miał tylko jeden starszy człowiek – znajomy chłopaka, który zabrał nas na stopa.

Czy Maroko to kraj przyjazny podróżującym z pupilami?

I tak i nie. Reakcje Marokańczyków na psa były dość skrajne. Pies w Maroko jest raczej zwierzęciem zarezerwowanym dla bogatych ludzi, wiele osób było niemalże podekscytowanych, pytali czy mogą sobie zrobić selfie z Zygzakiem. Z drugiej strony muzułmanie uważają psy za zwierzęta nieczyste i część z nich niechętnie na nie spogląda. Jest do dość szeroki temat i najwięcej pytań jakie dostawaliśmy dotyczyło właśnie podróży z psem po Maroko w związku z czym napisaliśmy artykuł o naszych doświadczeniach.

Co Was najbardziej zaskoczyło podczas podróży? Czego nie przewidzieliście?

Zdecydowanie marokańska gościnność. Ludzie zabierali nas na stopa po czym zapraszali nas do swoich domów. Nalegali by zostać na obiad, na noc, a często na kilka kolejnych dni. Nasz plan podróży uległ dużej zmianie, nie zobaczyliśmy kilku popularnych atrakcji, ale z pewnym przekonaniem możemy stwierdzić, ze nie żałujemy.

Bogatsi o doświadczenia, macie jakieś złote rady, których udzielilibyście innym podróżującym z psem? 

Na pewno, żeby się nie bać i nie słuchać za bardzo ludzi z internetu, bo zdarza się, że straszą bez potrzeby. Zawsze trzeba sprawdzić przepisy wjazdowe, my korzystamy z bazy pettravel, dodatkowo dopytujemy w inspektoracie. Jeśli masz wszystkie dokumenty to nie stanie się nic co mogłoby zrujnować ci podróż. 

Trzy stopy w podróży

Dokąd planujecie kolejną podróż? Zabieracie Zygzaka ze sobą?

Niedawno wróciliśmy z naszej kolejnej wspólnej podróży po Ukrainie. Planowo czekamy w Polsce do marca/kwietnia na nowy sezon autostopowy. Musimy podreperować finanse, żebyśmy mogli pojechać w kolejną długa podróż. 

Podoba mi się Wasze podejście do sprzętu – na spokojnie, małymi krokami do celu. To może być inspirujące dla innych, tych, którzy jeszcze siedzą na fotelu i wodzą palcem po mapie. Bez czego byście się nie ruszyli? Co Wam się zupełnie nie sprawdziło i mogło zostać w domu? 

Pomijając podstawy jak namiot i śpiwór to naszym niezbędnym sprzętem jest filtr do wody. Piliśmy filtrowana wodę z przeróżnych źródeł. Inwestycja zwraca się dość szybko. Pakując się wzięliśmy minimum. Jedyna zmianą jaką wprowadziliśmy przy kojenym pakowaniu była redukcja koszulek, spodni i bielizny z trzech sztuk do dwóch. Tyle w zupełności nam wystarcza.

Trzy stopy w podróży
Trzy stopy w podróży

Podróż marzeń, miejsce ze snów to…?

Ciężkie pytanie. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie wymienić jednego miejsca, a nawet podróży. Ciągnie nas do Azji Południowo-Wschodniej, ale z doświadczenia wiemy, że plany i marzenia potrafią się zmieniać.

Czy myślicie, że Zygzak lubi podróżować?

Ostatnio pytał kiedy znowu wyjedziemy! A tak na poważnie to jest szczęśliwy tam gdzie jesteśmy my, lubi spacery, nowe miejsca do wąchania. Więc wydaje nam się, że tak – lubi podróżować.



Jeden a cztery – czy da się podróżować z czwórką psów?
Opowiedzieli o tym Asia i Paweł z bloga Z widokiem na góry.