socjopatka

Życie w rytmie slow według Dagmary – post gościnny

Dziś kolejny post gościnny o slow life.
Kolejny post z cyklu, w którym pytam fantastyczne kobiety, czym jest dla nich życie w rytmie slow. Jak w różnych zakamarkach świata udaje im się wprowadzać slow life do codzienności.

Dziś ze swoją historią przyszła do nas Dagmara Sobczak, z bloga Socjopatka.pl, która opowiada o swoich wyborach.
Dagmarę znajdziesz też na Facebooku i Instagramie.

socjopatka

Czym jest dla mnie slow life? Pytanie wbrew pozorom nie jest łatwe, bo kiedy gdzieś wewnętrznie zaczynasz czuć, że coraz bardziej w życiu potrzebujesz spokoju, uważności i coraz bliżej ci do minimalizmu, slow life zaczyna być twoją potrzebą i zarazem stylem życia. 

Nieodłącznym elementem życia. Drogą, z której nie da się już zawrócić. Nie to żebyś chciał. Właśnie cała magia polega na tym, że jeżeli raz odkryjesz wolniejsze życie, to nie chcesz wracać do pędu.

Początki wolniejszego życia…

Jeszcze kilka lat temu byłam po drugiej stronie. Pędziłam, myślałam, że więcej znaczy lepiej. Bałam się, że uciekną mi lata, więc paradoksalnie goniłam (by w krótkim czasie zrobić jak najwięcej), zamiast zwolnić, by nacieszyć się tym czasem. 

Człowiek może zmienić zdanie, jednak nie dzieje się to w jeden dzień, bez powodu. U mnie punktem zapalnym do zmian były dwie rzeczy. Po pierwsze, nagle zaczęłam czuć ogromne zmęczenie. Rzeczami, wyścigiem, tym całym kołowrotkiem, który sama rozpędziłam. A potem nagle straciłam tatę. I to był ten moment, kiedy przewartościowałam swoje życie i zrozumiałam, co jest w nim najważniejsze. Okazało się, że na rzeczy i pośpiech nie ma tam miejsca. Za to dużo więcej przestrzeni zrobiło się dla rodziny, czasu spędzanego z przyjaciółmi i dla samopoznania. 

socjopatka

Slow life to codzienna uważność 

Kiedy tylko poczułam, że nie chcę żyć w pośpiechu, udowadniając sobie i wszystkim na około, że na wiele mnie stać, zaprosiłam do swojego życia codzienną uważność. Zaczęłam zauważać proste rzeczy: radość psa na spacerze, pięknie zmieniające się pory roku, wsłuchiwałam się w dźwięki podsmażanej cebuli i zaczęłam wybierać. I to ostatnie było chyba największym przełomem w tamtym momencie. 

Zamiast brać wszystko, co daje mi los (bo przecież drugi raz dana okazja może już się nie przytrafić), zaczęłam decydować. Na co mam czas, czego naprawdę chcę i potrzebuję, zaczęłam zadawać sobie pytanie: dlaczego czegoś chcę i nauczyłam się odmawiać. 

Wiem, jakie mam priorytety i na niektóre rzeczy po prostu, dzisiaj w moim życiu nie ma miejsca. 

Slow life to spokój w codziennym zgiełku

Po ogromnym poczuciu zmęczenia i przeżyciu żałoby po śmierci rodzica, zrozumiałam, że spokój jest czymś, czego bardzo pragnę. W pewnym momencie mojego życia to właśnie spokój stał się moim celem samym w sobie. Starałam się dążyć do takiego życia, żeby zachować go na względnie stałym poziomie.

Oczywiście życie jest przewrotne i od tamtego czasu nie raz jeszcze pokazało swoje najczarniejsze oblicze, ale w najgorszych kryzysach, zawsze wiedziałam, do czego dążę. Do spokoju. Od lat jest to u mnie niezmienne i ten właśnie spokój odnajduje w życiu slow. 

Uważne życie to dobry sposób na życie

Dzisiaj już nie wyobrażam sobie żyć inaczej. Wrócić do pędu, próbować być na bieżąco ze wszystkim, frustrować się, kiedy to się nie udaje i zadowalać innych. 

Odcięłam się. Od wielu rzeczy, relacji, oczekiwań i wymagań względem siebie. Dziś pracuję mniej, bo wolę spędzić wieczór z książką i herbatą z cytryną niż zarobić 100 zł więcej. 

Wolę spędzić dzień z moim 8-letnim chrześniakiem i bawić się jak dziecko, niż w tym samym czasie chodzić po centrach handlowych i szukać butów na nowy sezon, bo z tamtego roku są już nie na czasie. 

Wolę wsłuchiwać się w siebie i swoje potrzeby (co wcale nie jest takie proste, cały czas uczę się i poznaję siebie), niż spełniać oczekiwania innych, choćby to była najbliższa mi rodzina. 

Wolę być w stałym kontakcie ze sobą i swoimi emocjami, zamiast dać manipulować się komunikatami z mediów. 

Wolę obcować ze zwierzętami i z naturą niż spędzać czas z ludźmi, przy których źle się czuję. 

Proste wybory. Okazują się naprawdę proste, jeżeli tylko poznasz siebie i wsłuchasz się w swój wewnętrzny głos. 

Dagmara Sobczak


A w drodze?
Jak może wyglądać slow life w podróży opowiedziała nam Martyna.