Zapraszam na kolejny post gościnny o slow life.
W tym cyklu pytam fantastyczne kobiety, czym jest dla nich życie w rytmie slow. Jak w różnych zakamarkach świata udaje im się wprowadzać slow life do codzienności.
Sama jestem niezwykle ciekawa ich historii. I czekam na nie z niecierpliwością.

Dziś, do swojego slow świata zabiera nas Paulina z bloga Simplistic.pl

Czym jest dla mnie slow life?

Jest to odpowiedź na pośpiech, który towarzyszy nam na co dzień. Slow life to swego rodzaju pomoc w momencie, gdy czujemy, że utknęliśmy i coraz trudniej jest nam cieszyć się życiem i doceniać to, co daje nam los. Jest to sposób na szczęście i celebrację wszystkiego, co mamy i radość z małych rzeczy, bo to właśnie z nich ostatecznie składa się całość – to, jak wygląda nasze życie.

simplistic

Od czego wszystko się zaczęło?

Jeszcze kilka lat temu potrafiłam stresować się wszystkim. Gdy w moim życiu nie pojawiały się istotne problemy, potrafiłam na siłę doszukiwać się czegoś, co ostatecznie spędzało mi sen z powiek. Wszystko to trwało do momentu, gdy szczęśliwym trafem (dzisiaj niestety nie pamiętam, jakim sposobem) natknęłam się na książkę „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, którą napisał Dale Carnegie. Stali czytelnicy bloga (i wielu moich znajomych) już prawdopodobnie mają dość mojego ględzenia o tym tytule, ale on serio jest inny, niż wszystkie podobne książki motywacyjne i “zmieniające życie”.

Autor podzielił się swoim wieloletnim doświadczeniem w zwalczaniu stresu. W książce prezentuje skuteczne techniki radzenia sobie z trudnościami i instruuje w kwestii unikania tego typu sytuacji w przyszłości. Sama przy każdej możliwej okazji korzystam z rad, które w lekturze opisał Dale, co mocno przyczyniło się do mojego zainteresowania życiem w rytmie slow.

simplistic

Jak celebruję swoją codzienność?

Przede wszystkim staram się doceniać to, co mam, w jakim momencie życia się znalazłam i jakich ludzi spotkałam na swojej drodze. To siebie stawiam na pierwszym miejscu i w końcu nauczyłam się mówić „nie” znajomościom, które sprawiały, że zwyczajnie czułam się źle ze sobą.

Wydaje mi się, że wdzięczność jest głównym aspektem bycia szczęśliwym, a chyba właśnie o to w slow life chodzi, prawda? Warto więc każdego dnia zatrzymać się choć na chwilę i pomyśleć o pozytywach naszego życia, dając upust swojej radości. Powinniśmy też przestać porównywać się do innych – niezależnie czy są to osoby z naszego bliskiego otoczenia, czy ludzie, których znamy jedynie z mediów. NIGDY nie znamy całej historii danej osoby, nie ma dwóch takich samych jednostek, dlaczego więc myślimy, że wszystkim nam powinno przydarzać się to samo? Gdy następnym razem ze swego rodzaju zazdrością i żalem pomyślimy o życiu kogoś innego, przypomnijmy sobie o tym, że istnieje wiele osób, których spełnieniem marzeń byłoby NASZE życie.

Simplistic.pl

Dlaczego warto postawić właśnie na życie w rytmie slow?

Dla siebie, dla własnego spokoju i radości nawet z pozoru zwykłej codzienności.


A jeśli ominął cię post z ubiegłego miesiąca to – TUTAJ – jest slow life Dagmary.