Martyna Niedzielska

Martyna Niedzielska

Życie w rytmie slow

Ten blog dojrzewał we mnie przez kilka ostatnich lat. Marzyłam, by połączyć moje dwa blogi, kulinarny i podróżniczy w jedno, nie miałam jednak pomysłu, jak się za to zabrać. Wreszcie zakwitł w mojej głowie pomysł na Życie i cieszę się, że jesteś tu ze mną. Chciałabym, aby zgodnie z filozofią slow life udało Ci się u mnie zwolnić tempo, odetchnąć, zrelaksować się i pysznie zjeść. Będziemy bowiem mówić o wegańskiej kuchni, codzienności i podróżach w rytmie slow. A jeśli, tak jak ja jesteś miłośnikiem czworonogów, z przyjemnością z tobą o nich porozmawiam. Będziemy im gotować i jeździć z nimi na wycieczki.

Co ty na to?

Planowanie posiłków krok po kroku

Planowanie w rytmie slow... Planowanie posiłków to nie tylko oszczędność pieniędzy i czasu. Dzięki temu możesz bez stresu i ze spokojną głową przejść przez swój kulinarny tydzień. Nie zapomnij, że w taki sposób oszczędzasz także jedzenie. Masz okazję na spokojnie...

Haku na szlaku – wakacje z psem w Ameryce Płd.

Haku na szlaku - Ewelina i Piotrek - to para podróżników, którym Europa stała się za ciasna i postanowili ruszyć na podbój Ameryki Południowej. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że postanowili zabrać ze sobą Haku, swojego czworonożnego przyjaciela....

Życie w rytmie slow według Ani – post gościnny

Tak, to znów druga sobota miesiąca i przyszła pora na kolejny post gościnny o slow life. W tym cyklu pytam fantastyczne kobiety, czym jest dla nich życie w rytmie slow. Jak w różnych zakamarkach świata udaje im się wprowadzać slow life do codzienności. Sama jestem...

Życie w rytmie slow według Asi – post gościnny

Zapraszam na kolejny post gościnny o slow life.W moim cyklu pytam fantastyczne kobiety, czym jest dla nich życie w rytmie slow. Jak w różnych zakamarkach świata udaje im się wprowadzać slow life do codzienności.Sama jestem niezwykle ciekawa ich historii. I czekam na...

Wegańska restauracja Tökmag w Budapeszcie

Czy weganin naje się w Budapeszcie? Weganin naje się w każdym mieście. Tak myślę. A w Budapeszcie się nawet napije. Zupy. Z kubka. Na wynos! Pierwszy raz spotkałam się z takim patentem podawania zupy. I jak widzisz, podbił on moje serce. Sprawił mi tyle radości, że...