off road na cztery łapy

Wilkor i jego psiostra w podróży przez Europę

Off Road na Cztery Łapy, czyli załoga, którą miałam przyjemność poznać na Festiwalu Podróżników na Czterech Łapach. Wiadomo, że z psem, którego możemy w każdej sytuacji wziąć pod pachę, podróżuje się zupełnie inaczej.

Off Road na Cztery Łapy udowadniają jednak, że z biały owczarek szwajcarski też może być świetnym kompanem w podróży. Razem ze wspomnianym Nero oraz jego psiostrą Gają, Agnieszka, Mariusz i ich syn, przemierzają Europę wzdłuż i wszerz.

Off Road na Cztery Łapy
Off Road na Cztery Łapy

Jak trafili do Was Nero i Gaja?

Nero – Biały Owczarek Szwajcarski, jak do nas trafił? Nie powiem, że to był przypadek, bo nie był. Kilka lat wcześniej odszedł od nas Brutus, nasz pierwszy pies, cudowny i okazały Dogue de Bordeaux. To przy nim uczyliśmy się tresury, miłości i oddania. Niestety walkę o jego życie przegraliśmy z chorobą. Odszedł bez cierpienia na kolanach Mariusza, ale cierpieliśmy my. Padła decyzja, nigdy więcej Psa, już nie chcemy przechodzić takiej traumy kiedy będzie odchodził. I wytrzymaliśmy tak ładnych 5 lat.

Niedziela, wiosna, kapitalna pogoda. Co robimy? Rowery i na miasto. Centrum Opola, rodziny na spacerach, my na rowerowej wycieczce i nagle Mariusz hamuje i zawraca. My za nim, a on zatrzymuje się przy pani, która trzyma białego Psa. Niby owczarek, ale jakiś inny. Rozmowa, pytania, zauroczenie… kontakt do hodowczyni, wiele spotkań, rozmów.

I jest. Mała, biała kulka. Sika, sra i wszystko gryzie. Nosimy go po schodach, ale strasznie szybko rośnie i jest coraz ciężej. Ale nieważne, pokochaliśmy go. Trauma minęła.

Gaja – mieszaniec wielorasowy – corgi, husky i wiele innych. Zmieniliśmy miejsce zamieszkania, z wioski na inną wioskę, mamy swój wymarzony dom, ogród, dużo miejsca.

Pada decyzja, uratujmy jakieś cztery łapy. Agnieszka znajduje szczeniaczki z fundacji z Kluczborka i pokazuje Mariuszowi.
Jamnik jakiś będzie, krótkie nóżki, kanapowiec, chyba nie. Przeforsowała…

Gaja, wulkan energii, skoczek roku, najlepszy przyjaciel Nero i oczywiście nasza sunia.

Nero raczej ciężko jest włożyć do plecaka, dlaczego zdecydowaliście się na podróże z psami?

Wakacje, hmmm… hotel, plaża, lenistwo, wszystko podane na tacy, mnóstwo ludzi, baseny, wycieczki fakultatywne – marzenie. Spróbowaliśmy. Okazało się, że taki typ wakacji chyba nie jest dla nas. Właściwie nie chyba, na pewno nie dla nas. I psy jakieś samotne z teściową…

Stwierdziliśmy, że chcemy spróbować czegoś innego. I padł pomysł, żeby pojechać samochodem z piesełami pod namiot. Oczywiście trzeba się pomieścić z tym wszystkim w aucie, co nie było takie łatwe i oczywiste. Nerosław do maluchów nie należy. I wtedy Mariusz postanowił, że przerobi na potrzeby wakacyjne starego Land Rovera.

Jedna zima, setki godzin dłubania i Landek był gotowy do wakacji.

Czy to jest łatwe zadanie, kiedy podróżuje się z psem o takich gabarytach?

Podróżowanie z psami ma zawsze swoje plusy i minusy. Musimy zaplanować dla wygody psów więcej miejsca w samochodzie, zabrać dużo karmy. My pakujemy swoje rzeczy do mniejszej walizki. I tyle.

Latacie samolotem czy podróżujecie jedynie autem? 

Podróżujemy z psami tylko samochodem i ewentualnie pociągiem. 

Czy zorganizowanie podróży z psem jest trudne? Jak udaje Wam się znaleźć nocleg?

Planowanie wakacji z psem, w naszym przypadku nigdy nie było problemem. Przed podróżą dopilnowuję wszystkich formalności związanych z bezpiecznym przejazdem psów przez granicę (paszport, niezbędne szczepienia, ewentualnie zaświadczenia od Powiatowego Lekarza Weterynarii). Mariusz dopieszcza auto. Śpimy pod namiotami, czasami korzystamy z pensjonatów lub hoteli. Generalnie nigdy nie mieliśmy problemu ze znalezieniem noclegu. Nowoczesna technologia bardzo ułatwia sprawę w tym zakresie. 

A udaje Wam się odwiedzić restauracje, kiedy jesteście wspólnie w podróży?

Jedzenie  uwielbiamy.  Nigdy nie rezygnujemy z dobrego jedzenia. A psy? Psy zawsze nam towarzyszą. Jeżdżąc off road, często sami gotujemy, a wybieramy restauracje, które akceptują zwierzęta.

Powspominajmy. Dokąd odbyliście swoją pierwszą wspólną podróż?

Pierwsza nasza wyprawa z psami – bardzo skromnie. To tylko Dolina Będkowska (niedaleko Krakowa) z cudownym psiolubnym campingiem (Brandysówka) i następnie Łagów, miejscowość położona w woj. lubuskim. Wszystkiego się uczyliśmy. 

A jaka była Wasza najdalsza wspólna wyprawa?

Najdalsze miejsca: Szwecja, Norwegia Laponia, koło podbiegunowe, Lofoty Norwegia, Albania, Czarnogóra, Chorwacja, Bośnia, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry, Kosowo i Macedonia.

Na pewno macie pełne kieszenie anegdot z podróży, podzielcie się chociaż jedną. 

Czarnogóra.

Piękny kraj, piękne góry. Po tygodniu zjeżdżamy do cywilizacji. Kapitalny camping niedaleko Kotoru. Plan na wieczór – kolacja i zwiedzanie miasta. 19 godzina, świetna pogoda, Kotor stare miasto, jest super. Do tego wyśmienita kolacja. Idziemy na miasto i się zaczyna… Co to za pies? Jaka to rasa? Mogę pogłaskać? No proszę… A czy to wilkor z Gry o Tron? No cóż, TAK, powiedział Mariusz. I wtedy się zaczęło! Około 50 osób, próbowało zrobić sobie zdjęcie z Nero! Nie panowaliśmy nad tym, ale Nero grzecznie, jak celebryta, pozował do zdjęć ze wszystkimi.
Po tym zdarzeniu szybko znów uciekliśmy w dzicz.

Prom Szwecja – Polska.

Wracamy po trzech tygodniach z wyprawy na Skandynawię. Pełne wyluzowanie, hihy, hahy.

Nasi przyjaciele nie zdążyli zarezerwować kajuty z psem dla siebie, więc ich owczarek Gagi miała przenocować w naszej kajucie. Wszystko dograne. Na pokładzie parkingowym, Gagi dołącza do nas i kierujemy się do kajuty. Wszystkie 3 psy lądują w kajucie, a my udajemy się na pokład.

Po 5 minutach słyszymy komunikat w trzech językach, że właściciele białego dużego i czarnego małego psa proszeni są o bardzo szybki kontakt z obsługą. Z duszą na ramieniu biegłam w stronę obsługi, a głowa parowała od różnych myśli. Co się okazało, Gagi otworzyła drzwi od kajuty i uwolniła wszystkich. Psy tropiąc, pobiegły w kierunku pokładu garażowego. Obsługa widząc psy biegające luzem zamknęła je w kajutach kapitańskich. Przez najbliższe 2 godziny, obsługa oraz pasażerowie, którzy widzieli na pokładzie białego psa i jego właścicieli, czyli mnie i Mariusza, obdarowywali nas wymownym uśmiechem. Moja mina była ponoć bezcenna.

Bierzecie także udział w zawodach dogtrekkingu. Opowiesz nam o tym?

Lubimy spędzać czas aktywnie i ze zwierzętami, więc dogtrekking cudownie wpisał się w nasz styl życia. Przygodę z tą dyscypliną zaczęliśmy w 2016 roku i wcale nie było tak łatwo znaleźć zawody, które spełniałby kryteria amatora. Były blisko domu, miały niedługą trasę, która byłaby w miarę po płaskim (pies zawsze da radę, gorzej w właścicielem).

Jako pierwsze zawody wybrałam dogtrekking w Złotym Stoku i jedyne spełnione kryterium to było to o odległości od domu. Bardzo wymagające zawody. Okazało się, że wliczają się one do Pucharu Polski. Była duża rywalizacja, 15 km po górach, a jak się zgubisz to nawet więcej. Oczywiście wynik mieliśmy beznadziejny, ale pokochaliśmy całym sercem ten typ aktywności, a Nero czuł się jak przysłowiowa ryba w wodzie – po prostu urodzony przywódca.

Startujemy regularnie, czysto amatorsko, dla przyjemności. Raz nawet udało się nam wygrać nocny dogtrekking. 

Off Road na Cztery Łapy
Off Road na Cztery Łapy

Które z odwiedzonych przez Was do tej pory miejsc uważacie za najbardziej przyjazne psom?

Wbrew stereotypom wszystkie kraje, które odwiedziliśmy z psami były przyjazne psom. Nigdy nie spotkaliśmy się z wrogością, ale może jest to spowodowane naszym sposobem podróżowania off road. Staramy się unikać tłumów i dużych skupisk ludzi. Daje nam tę możliwość podróżowanie terenówką.

Podróż marzeń, miejsce ze snów to…

Wszystkie podróże są podróżami marzeń. Tam, gdzie nie ma ludzi i psy biegają swobodnie, a my oddychamy pełną piersią.



Przeczytaj też niesamowitą historię Flicki!