Lato, lato i po lecie…

Lato kończy się dla mnie, kiedy za oknem zaczyna brakować słońca i ciepła. Kiedy na spacery muszę zakładać gruby sweter lub kurtkę, długie spodnie, a o poranku czapkę. Lato kończy się dla mnie wraz ze spadkiem temperatury. Pojawia się wiatr i deszcz. Dni wtedy stają się krótsze, coraz szybciej robi się ciemno, a rano długo czekać trzeba na wschód słońca. Najlepiej zaszyłby się człowiek pod stertą koców i przeczekał do wiosny. Kiedy zaczynam czuć, że nie sprawia mi frajdy spacer z ekipą wtedy wiem, że jest po lecie.

Tegoroczne, koronne lato, było inne niż poprzednie, bo nie było bogate w spotkania z przyjaciółmi, w festiwale, koncerty plenerowe czy festyny. Nie było wspólnego grillowania, przesiadywania z paczką znajomych w ogrodzie do późnych godzin nocnych. Nie było długiego pobytu w Polsce i miliona kaw ze stęsknioną rodziną. Nie było wychodzenia do ogródków piwnych ani śniadań „na mieście”. Było kameralnie. Zupełnie inaczej niż zazwyczaj.

Jeden plus tego dziwnego lata to podróże. Nie wiem czy jeden, raczej cała masa plusów. Koronne lato bowiem spędziliśmy niemal całkowicie w drodze. MarianVan dał nam tę możliwość, że mimo wielu ograniczeń, my nie musieliśmy ograniczać się prawie wcale. Jeżdżąc naszym M1 nie spotykaliśmy więcej osób niż spotykalibyśmy siedząc w domu. Od dawna wybieramy mało uczęszczane szlaki. Koronawirus nic w tej kwestii nie zmienił. Jako, że na pokładzie mamy kuchnię, posiłki przygotowywaliśmy sobie sami, odpadło więc wystawianie się na covid w miejscach takich jak restauracje. Z oczywistych względów nie mijaliśmy się z nikim w hotelowych lobby. Jak tylko otworzyli granice, ruszyliśmy w drogę. Bezpieczną i z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. 

A minus?

Nieustannie od lat jedynym minusem lata jest dla mnie to, że się kończy! 

Lato się kończy, a ja nie mogę doczekać się naszych jesiennych i zimowych przygód. Jestem ciekawa, jak będzie nam się podróżować w chłodniejszym klimacie i czy wytrzymamy zimowy wypad do Włoch. I czy w ogóle będzie on możliwy w obecnej sytuacji. Nie mogę też doczekać się pierwszych vanowych świąt i Sylwestra. Także z dala od ludzi, gdzieś na uboczu. Kameralnie, jak całe lato. 

Lato, lato i po lecie…

A na koniec powiem tylko, że mimo że to właśnie lato jest moją ukochaną porą roku i zawsze żegnam je z żalem to czekam na jesień i zimę. Nowe pory roku wprowadzają w nasze życie inne rytmy dnia. W każdym sezonie co innego sprawia nam przyjemność i czego innego potrzebuje od nas nasz organizm. Jesień do dla mnie czas złapania oddechu po wydarzeniach lata i intensywnym wakacyjnym czasie. I choć wolałabym, żeby zawsze było ciepło, to zaproszę ciepłą herbatę, książkę i koc na moją sofę, i tam będziemy się wspólnie regenerować. 

Tekst Lato, lato i po lecie … powstał w ramach projektu Polki na Obczyźnie.

Zachęcam cię też do przeczytania innych tekstów w ramach cyklu Lato, lato i po lecie:

A tobie jak minęło to wyjątkowe lato?

Przypominam też podobny wpis z 2019 roku.