kuchnia wietnamska

Kuchnia wietnamska – kulinarne wspomnienia

Dzisiaj przychodzę do ciebie z Azją. Przynoszę ci azjatyckie smaki – kuchnia wietnamska jest bohaterem tego artykułu. Może nie tyle kuchnia, co wszystko razem, począwszy od zakupów na targu, po lokalne smakołyki na przyulicznych stoiskach. Wietnam spodobał nam się na tyle, że odwiedziliśmy go już dwa razy. I chcielibyśmy więcej oczywiście. 

Tęsknię za azjatyckim jedzeniem…

I za całą Azją. Za klimatem, jaki serwuje nam ta część świata, za uśmiechniętymi ludźmi i targami pełnymi owoców i warzyw. A także za małymi lokalnymi knajpkami, w których można zjeść takie cuda, o jakich się nie śniło. 

Kiedy pierwszy raz polecieliśmy do Azji, myślałam, że umrę na samą myśl o tym, że będę musiała stołować się w tych małych, przyulicznych, brudnych restauracyjkach. Jak nic, będę tylko chorować, myślałam. Jak ja się tam mam czegoś dotknąć… nachodziły mnie myśli powodujące skręt w moim żołądku… Wiele razy na początku musiałam walczyć ze sobą, by gdzieś coś zamówić.

kuchnia wietnamska

To wszystko uległo zmianie…

Teraz uważam, że nie ma lepszych miejsc do poznawania lokalnych smaków, jak te właśnie maleńkie, często rodzinne knajpki. Takie miejsca, w których na środku knajpy bawi się dziecko właścicieli, serwują zazwyczaj najlepsze dania, a właściciele chętnie zamieniają dwa słowa.

Street food, to przygoda, której nie należy sobie odmawiać. Dobrze jest jednak nie zastanawiać się nad pochodzeniem owych smakołyków… W takich przypadkach przysłowie “im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz” to dokładnie to, co mam na myśli… 

kuchnia wietnamska

Targi, które w azjatyckim upale zazwyczaj śmierdzą niemiłosiernie, a pomiędzy żywymi kurami, leżą ryby, a zaraz obok nich świeże owoce, warzywa i świeże kluski… Tego chyba nie da się opisać, a trzeba po prostu zobaczyć. Tam trzeba zajrzeć. Uwielbiam takie miejsca i zawsze podczas podróży mam czas na pobliski market. To stały punkt naszego programu podróżniczego. W takich miejscach możesz poczuć się jakbyś tam żył. Przez moment poczuć się jak swój. Możesz podejrzeć, co kupują miejscowi i pójść w ich ślady – oni rzadko się mylą. 

Na tych azjatyckich targach trzeba kupić świeżą pitaję lub inny wołający nas owoc. W drugą rękę należy złapać świeży kokos i gasząc nim swoje pragnienie, odkrywać kulturę. 

kuchnia wietnamska

Takich miejsc nie ma w Europie, bo u nas musi być ładnie, czysto i ‘sanepidowo’. Zdrowiej wtedy, pewnie tak, ale jakże przewidywalnie…

Kuchnia wietnamska, jak zresztą każda inna kuchnia azjatycka, jest wyjątkowa – wszystko smakuje, wszystko jest przyjemne, wszystko gra.

Jeśli tylko będziesz mieć ku temu okazję – wyłącz na chwilę myślenie i korzystaj z uroków podróży!

A ja idę sobie tęsknić dalej… 


Odwiedź wraz ze mną Grecję, Mauritius, Włochy, albo wybierz się ze mną na niemieckie targi kulinarne Gutsto!