kot w podróży

Kot w podróży, do tego dwa psy i trójka dzieci….

Anię trochę znam, konie z nią kradłam, niestety jedynie online. Ciągle jakoś nam tak nie po drodze na tę kawę, mimo że mieszkamy tylko 200 km od siebie.

Jak ja się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że oni tego swojego Pimpka ciągają ze sobą! Znów jest okazja, żeby pojawiło się u mnie coś od Ani, absolutnie jednej z moich ulubionych autorek!

No dobra, ale już nie słodząc tyle…
Dwa duże psy, kot i trójka dzieci, nooo kto da więcej?!

Kim są Akira, Pimpek i Jawa;  jak do Ciebie trafili i jak długo już z Tobą żyją?

Pimpek to mój studencki kot w typie persa  – przysposobiliśmy się na trzecim roku studiów, w 2011 roku. Mieszkał ze mną w wynajmowanym pokoju i ciągle miauczał!

Akira to 14 letnia suka rasy hovawart – wżeniła się w rodzinę, bo to pies mojego męża. 

Jawa to moja psia dziewczynka – owczarek australijski. Jest najmłodsza w stadzie – urodziła się w sierpniu 2017 roku, a w listopadzie zamieszkała z nami.

I to nie jest jeszcze nasze ostatnie słowo zarówno w kwestii kotów jak i psów. 

Psy rozumiem, ale kot w podróży?

Jak to mówią, bierzemy kota w teczkę… 

Dlaczego zdecydowaliście się na podróżowanie z psami i kotem? Nie jest wygodniej zostawić ich w domu?

Często po prostu nie mamy innego wyboru – mieszkając na emigracji i często podróżując wygodniej jest nam zabierać menażerię ze sobą niż za każdym razem szukać kogoś, kto zajmie się tą wesołą czaradą. Cała ta logistyka, karmienie, umawianie i żonglowanie kluczami od mieszkania jest nie na nasze nerwy. Pakujemy towarzystwo i jedziemy!

Dokąd odbyliście swoją pierwszą wspólną podróż?

Pimpek, ponieważ ze mną jest najdłużej, bardzo szybko pokochał podróże autobusem relacji Bartoszyce-Warszawa i z powrotem! Ta przyjemność trwa niemal 6 godzin, więc zahartowała jego charakter już na wstępie. Pakowałam go do kociej torby, zawieszałam ją sobie przez ramię i ruszaliśmy w drogę. Potem wielokrotnie kursował po Francji, Niemczech i między Francją a Polską. 

Czy zorganizowanie podróży w takim składzie jest trudne?

Mamy już taką wprawę w ogarnianiu pakowania, że przychodzi nam to naturalnie. Najgorzej jest latem, bo nikomu się wtedy przyjemnie nie podróżuje, kiedy jest upał a przed nami ponad 1500 km. 

Dzwonisz do hotelu po pokój i mówisz, „dzień dobry podróżujemy z trójką dzieci, dwoma dużymi psami i kotem, czy możemy się u państwa zatrzymać” i co? 

Nie dzwonię! Nie cierpię rozmawiać przez telefon! Mamy swoje stałe przystanki na naszej zwykłej trasie Francja-Polska. Zwykle zatrzymujemy się we Wrocławiu, gdzie jest cudowny hotel Lotus. Od lat nocujemy z naszymi zwierzakami tylko tam. Nigdy nie narobiły problemu. Obsługa hotelu jest bardzo miła, nawet kiedy przywozimy ze sobą kota.

A udaje Wam się odwiedzić restauracje, kiedy jesteście wspólnie w podróży?

Raczej nie zwiedzamy z kotem, więc Pimpek zostaje albo w domu pod opieką kogoś, kto akurat przegrał zakład, albo w hotelu. Z psami normalnie wchodzimy do restauracji. Nie są to co prawda maleńkie pieski kieszonkowe, tylko kawał psiury, ale grzecznie leżą pod ławką i odmawiają ciche modlitwy, żeby coś spadło ze stołu. 

Jak ta ekipa znosi jazdę autem?

Cisza, spokój. Pełen luz. Kot budzi się tylko, kiedy wyłączamy silnik samochodu. Często robimy przerwy, wtedy każdy na smyczy (kot też) ma chwilę, żeby pobiegać (albo schować się pod samochodem i odmówić dalszego uczestnictwa w tym świecie (to też kot). 

A w jaki sposób ich zabezpieczcie w samochodzie? 

Mamy ogromny bagażnik, który w całości oddajemy we władanie zwierzętom. Nasze bagaże ładujemy do schowka na dachu. Psy podróżują w klatce, bo takie są wymogi (szczególnie w Niemczech). Kot ma swój transporter. Co ciekawe, kiedy Jawa była szczeniakiem, klatka nie przeszkadzała jej zeżreć wszystkiego, co walało się w bagażniku. Kilka lin holowniczych tak straciło żywot… 

Czym się różni podróżowanie z futrzakami od podróżowania bez nich?

To będzie może dziwne, ale kiedy polecieliśmy na Karaiby bez psów, stałam nad oceanem i myślałam sobie: “Kurcze, Jawie by się tu spodobało!”. Na szczęście nie przyszło mi do głowy zabierać psy na rajską wyspę. 

Co jest największą zaletą w zabieraniu ich ze sobą?

Psom w połowie podróży nie rozładuje się iPad i nie zaczną jęczeć, że to długo i nie ma ich ulubionej bajki. To dla mnie zawsze zaleta! A poważnie, lubię moje psy, więc obserwowanie ich zachowania w nowym miejscu mnie fascynuje. Szczególnie Jawa zwraca na siebie uwagę, bo to najkochańszy pies na świecie – chce być przyjacielem każdego. K A Ż D E G O. Rok temu pojechaliśmy z nią do litewskiej Pałangi. Plaże były puste, a spacerowanie z nią cieszącą się każdą falą było po prostu przyjemnością. 

A wadą?

O wielu rzeczach trzeba pamiętać i dostosowywać swoje plany do możliwości wszystkich uczestników wyprawy. Z psami nie będziemy zwiedzać muzeów ani kościołów. Ale mamy 3 dzieci, więc pewnie i bez tych psów też byśmy za wiele nie pozwiedzali. 

Czy zdarzyły Wam się jakieś trudne momenty w podróży, np. choroba bądź ucieczka któregoś ze zwierząt? 

Raz oblał mnie zimny pot. Jak zobaczyłam rachunek za hotel. Było nas pięcioro, a za nocleg dwóch psów zapłaciliśmy więcej niż za pobyt ze śniadaniem dla 5 osób. 

Jak reagują na nowe miejsce?

Kot obmiaukuje kąty (pilnujemy go, żeby czasami nie pomyślał o oznaczeniu nowego terenu!), psy muszą sprawdzić wszystko. Wsadzą nosy wszędzie, żeby się upewnić, że teren jest bezpieczny. 

kot w podróży

Masz może rady dla osób, które chcą zabrać swoje zwierzaki pierwszy raz na wakacje?

Jeśli podróżujesz z kotem – ponieważ one niechętnie zmieniają terytorium i zawsze wybija je to trochę z rytmu, zabierz ze sobą w miarę możliwości, coś co pachnie domem. Ich legowisko, posłanie albo kuwetkę (my kuwetę robimy z transportera). 

Przy podróżowaniu z psami, co fajnie widać na Twoim, Martyna, Instagramie, trzeba zwracać uwagę na potrzeby najsłabszego ogniwa.

Jesteśmy tak szybcy, jak najwolniejszy z nas. 

Przed jakimkolwiek spuszczeniem ze smyczy w otwartym terenie warto poćwiczyć przywoływanie. Ekscytacja może zamroczyć szalone psie mózgi. Jawa jako szczeniak miała problem z tym, żeby na komendę ”wróć” porzucić gonitwę za krukami/motylkiem/sarenką/listkiem i przyjść. Na szczęście praca z nią zaowocowała. 

Cieszcie się wspólnymi wakacjami i pijcie dużo wody! A, gorący asfalt nie jest tym, co psie łapki jakoś bardzo kochają. Auć!

Najbliższa wspólna podróż…

Kierunek: POLSKA! A potem, mam nadzieję, na północ – Rosja i Litwa. 


Jeśli podoba ci się pióro Ani, sięgnij po jej debiutancką powieść Sub Rosa. Zajrzyj też na Ani Instagram.


A może masz w planach zabrać psa na Majorkę? Czy się da, przekonasz się w tym poście.