zatoka Orosei

Zatoka Orosei, czyli sardyński dzień w rytmie slow

Czy może być coś bardziej slow niż pobyt na bezludnej plaży?

Uciec od tłumów, być z dala od innych turystów. Rozkoszować się ciszą i szumem wody… czuć bryzę we włosach i promienie słońca padające na ciało. Leżeć na ręczniku i czytać książkę. Albo nie robić nic. Zamknąć oczy i korzystać z dnia wolnego. Nie myśleć, niczego nie planować. Żyć chwilą.

Na głód poczynić piknik. Zjeść swieże pieczywo z oliwkami, popchnać winem prosto z lokalnej winiarni.

Żyć nie umierać.

zatoka Orosei

zatoka Orosei

Tak było!

Tak właśnie spędziliśmy jeden z ostatnich dni na Sardynii. Dotarliśmy na wschodnie wybrzeże wyspy, do zatoki Orosei z samego rana. W Cala Gonone poszukaliśmy łodzi, którą będziemy mogli wynająć, zaplanowaliśmy sobie bowiem, że popłyniemy wzdłuż wybrzeża i zatrzymamy się na jednej z plaż. Zorganizowaliśmy prowiant i wszystko co było nam potrzebne do słodkiego leniuchowania i ruszyliśmy w drogę.

Golfo di Orosei, zatoka Orosei

To rozciągające się przez ponad 40 km pasmo pełne wyjątkowych zatok i wspaniałych plaż. Niesamowite wysokie klify, ukryte w ścianach wybrzeża groty, do których również można wpłynąć, plaże i zatoczki, na które można dostać się jedynie łodzią. Dzięki temu, że byliśmy poza sezonem, na jednej z najpiękniejszych plaż tego wybrzeża, Cala Biriola, byliśmy sami. Dotarliśmy tam naszą łodzią i już kiedy tam dopływaliśmy wiedzieliśmy, że będzie to wyjątkowy dzień. Powitała nas piękna, błękitna woda, a dwie osoby, które zastaliśmy na plaży ulotniły się, kiedy zobaczyły, że podpływamy. Po zacumowaniu łodzi, ściągnęliśmy wszystko na plażę i zaczęliśmy słodkie leniuchowanie.

Mimo że plaża jest bardzo mała, ma kawałek skał, po których można pospacerować. To właśnie z tego miejsca rozprzestrzenia się wspaniały widok na zatokę i na samą plażę. Można także popływać w tej niesamowicie błękitnej wodzie. Początek kwietnia nie gwarantuje zbyt wysokich temperatur i wejście do wody nie było możliwe. Przynajmniej dla takiego zmarzlucha, jak ja. 

Niestety, minusem były kamyki na plaży, tak męczące, że nie dało się po nich chodzić bez obuwia. Jeśli więc się tam wybierasz, nie zapomnij o klapkach.

Limit plażowiczów

Ciekawostką jest, że jest to jedna z najbardziej obleganych plaż Sardynii i niedawno został wprowadzony na niej limit plażowiczów, którzy mogą jednocześnie przebywać na plaży. Dostępu do plaży od strony morza pilnują w sezonie strażnicy, którzy wpuszczają na plażę do 300 osób jednocześnie. Tym bardziej nie chce się wierzyć, że my mieliśmy tę plażę tylko dla siebie. To samo z psami, generalnie nie można się z nimi wylegiwać, jednak już w porcie pani powiedziała nam, że w tym okresie nie ma z tym żadnego problemu. 

Na większość z tych plaż, grot i do wyjątkowej Grotte di Bue Marino, organizowane są wycieczki. W okolicy można znaleźć całą masę punktów umożliwiających wypożyczenie łodzi; w różnych cenach, w różnych rozmiarach, z dachem i bez dachu. Dla tych, którzy nie czują się na siłach, by wypożyczyć swoją łódź, mogą wypożyczyć jedną ze skiperem, bądź dołączyć do rejsu statkiem. Można także zamówić morską taksówkę, która wyrzuca na dowolnej plaży zatoki z samego rana i odbiera plażowiczów wieczorem. Dzięki temu można cały dzień spędzić na jednej z wyjątkowych plaż zatoki Orosei.

zatoka Orosei

A na deser – adrenalina…

Nasz dzień w rytmie slow skończył się skokiem adrenaliny, ponieważ podczas pikniku zorientowaliśmy się, że zaczyna wiać. Zdecydowaliśmy się więc szybko zebrać nasze rzeczy i kierować się w stronę naszego portu. Powrót tam był jednak bardzo stresujący.  Musieliśmy mocno trzymać się i trzymać nasze psiaki, żeby nikogo nie zgubić z pokładu. Fale nie dawały za wygraną. No powiem szczerze, że było wesoło, tzn. teraz na wspomnienia tej trasy jest bardziej wesoło, niż było wtedy. Droga pełna grozy trwała około godziny, wysokie brzegi uświadamiały nam jedynie, że jak wpadniemy do wody, to nie tak łatwo będzie wyjść na brzeg. Z niewyobrażalnym uczuciem ulgi stanęliśmy więc wszyscy na lądzie.

Mimo wszystko i tak uważam, że był to jeden z przyjemniejszych dni na Sardynii. Zatoka Orosei jest wyjątkowym miejscem, ponieważ wysokie góry schodzące do morza tworzą wspaniały klimat. Mieliśmy też szczęście móc podziwiać delfiny, które tańczyły nam wokół łodzi. Wróciłabym tam. W piękny, słoneczny i koniecznie bezwietrzny dzień.


Inne plaże zafundował nam Mauritius, zobacz tutaj.