przyjemności maja

Przyjemności maja w rytmie slow

 

Nowy cykl…

Chciałabym zaprosić cię na nowy cykl blogowy, w którym porozmawiamy o przyjemnościach mijającego miesiąca. Zawsze ostatniego dnia miesiąca będziemy rozmyślać co nas spotkało w ostatnim czasie. Taki trochę trening uważności.

W każdym z dwunasty miesięcy możesz dojrzeć przyjemności. Każdy z nich rządzi się swoimi prawami, w każdym mamy inny nastrój, spotykają nas różne, dobre i złe rzeczy, w każdym miesiącu czekamy na coś – a to na urlop, a to na święta czy na urodziny. Fantastyczna książka, która wpadła w twoje ręce, weekend poza miastem, odkrycie dobrego wina czy ognisko firmowe, na którym była świetna zabawa.

Grecja wakacje

A w sercu maj…

Każdy miesiąc kojarzy nam się inaczej, każdy jest wyjątkową częścią roku, w każdym miesiącu zmienia nam się klimat, zmienia się nasze nastawienie, raz mamy więcej obowiązków, raz mamy ich mniej.

Maj to piękny wiosenny miesiąc, kiedy kwiaty kwitną, ptaki ćwierkają, a trawa i łąki pięknie się zielenią. W tym roku mieliśmy szczęście. Lato przyszło do nas wcześniej. Dzięki temu już w maju mogliśmy wyciągnąć wakacyjne sukienki i sandały, popływać w jeziorze czy do później nocy korzystać z uroków ogrodu nie martwiąc się o chłodne wieczory.

ogrodowe lenistwo

Przyjemności maja

Mój maj był bardzo przyjemny! Trochę się pod koniec skopsał i tak już niestety pozostanie przez jakiś czas, ale takie jest przecież życie. Raz jest dobrze, a raz troszkę gorzej… Ważne jest, by starać się mimo wszystkiego najgorszego, dostrzec światełko w tunelu. Mimo kiepskiej końcówki, maj od samego początku był fantastyczny…życie w rytmie slow

Blog

Przede wszystkim blog, który ruszył dokładnie pierwszego dnia maja. Było, nadal jest, bardzo pracowicie. Dużo się dzieje, dużo się uczę, staram się rozwijać. Chciałabym, żeby to było nasze wspólne miejsce, żeby wszyscy czuli się tu dobrze. O takim blogu marzyłam już kilka lat i jestem szczęśliwa, że w końcu powstał.

kwiaty

Mój ogródek

Ogród, w którym już kwitną poziomki. Ogród, w którym spędziłam niemal każde popołudnie. Taras, który był mi biurem, restauracją, barem i miejscem relaksu. Spędziłam pięknie czas ze znajomymi, z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, zaprzyjaźniałam się z nowymi sąsiadami, którzy dołączyli do naszej ogrodowej rodziny.

Było naprawdę fantastycznie. Czułam się jak na permanentnych wakacjach. Trochę w naszym ogrodzie, trochę na tarasie u przyjaciół. Gdzieś tam weekend w górach czy nad naszym lokalnym jeziorkiem… Maj obfitował w spotkania i w życie w rytmie slow. Zdecydowanie!

grecja morze

Grecja

A potem z tych moich wakacji, poleciałam na kolejne, tym razem do Grecji. O moich greckich wakacjach w rytmie slow możesz przeczytać tutaj. Było przepięknie! Peloponez zachwycił nas swym urokiem, ludzie których napotkaliśmy na naszej drodze byli przesympatyczni, jedzenie było wyśmienite, wino jeszcze lepsze. Przekładam Peloponez nad każdą wyspę, ponieważ nie jest tak turystyczny, jak reszta Grecji. To takie trochę zapomniane przez ludzi miejsce. Z widokami zapierającymi dech w piersiach!

A jakie są twoje przyjemności maja? Mam nadzieję, że miesiąc minął ci również w rytmie slow…